Hodowla czterokropka

Z Formicopedia

Porozmawiaj z autorem na forum o mrówkach

Dolichoderus quadripunctatus

... Czyli – jak rozpętałem N-tą kolonizację “mrówkową” :D

Wszedłem w posiadanie dwu kolonii D.quadripunctatus... Początkowo był wielki problem - jak toto utrzymać??:> Oczywiście - pewne wskazówki z http://www.theants.prv.pl/ mogłyby być przydatne, jednak w/g nich, raczej ciężko o stworzenie estetycznego i funkcjonalnego formicarium dla mrówek nadrzewnych a za diabła nie miałem dojścia do literatury (głównie kwestia braku czasu na wyjazd do bibliotek:( ). Cóż - trochę info. o nich miałem od Radissa... trochę z rozmów na GG z BartTP i Tetramonium, resztę trzeba było wypracować samemu.

Nadrzewne, wymagające dużej wilgotności, płynożerne, ciepłolubne... - nic, tylko płakać :D:D:D

Zrobiłem dwa typy odmiennych formicariów (formicarium typu "R" przeznaczone do chowu ziemnych gatunków, jakoś mi do tego typu mrówy nie pasuje... ) - jedno to praktycznie "odwrócone" form. typu "R" z płytą korka pomiędzy dwoma szybami, osadzoną pionowo na wyspie stojącej w jeszcze obszerniejszym pojemniku z wodą (wyspa robi za "arenę" na której "rośnie drzewo" w którym żyją mrówki ). Drugie to klasyczne terrarium, tyle że maleńkie (8cm wysokości) i pozbawione kratek wentylacyjnych, z przyklejonymi do szyb od wewnątrz kawałkami drewna i kory, pożłobionymi w korytarze.

W pierwszym z nich korek namaka od spodu na zasadzie kapilary i granica wilgotnego obszaru, sięga mniej/więcej do połowy wysokości "drzewka". Wydarte są trzy komory połączone korytarzem umieszczone na różnych poziomach - jedna na samym dole jest cały czas otoczona wilgocią, druga znajduje się na granicy korka mokrego i suchego, trzecia umieszczona u samej góry jest całkowicie sucha, a jedynie powietrze w niej może mieć podwyższoną do około 60% wilgotność. Mrówy zdecydowanie nie mają ochoty na odwiedzanie dwóch dolnych komór - rozumiem, że ponieważ jest ich może z 50 robotnic i nie wypełniają komory nawet jeszcze w 50% - nie odczuwają potrzeby ekspansji, jednak z tego co zauważyłem - po prostu stronią od mocno wilgotnych miejsc, nawet ich nie odwiedzając, gdy tymczasem zwiedzają wszystkie zakamarki "drzewka". Po około 2 tygodniach od zasiedlenia - królowa zaczęła składać jaja :)

W drugim dokładnie docięte szkło drzwiczek pozwala na na tyle szczelne zamknięcie całości aby nawet Leptothorax.sp żyjące w nim razem z Dolichoderusem, nie były w stanie się wydostać, a co za tym idzie - po nawilżeniu podłoża i zamknięciu drzwiczek, w środku wilgotność bardzo szybko osiąga wartości rzędu 85%. Tak jak i w opisanym już wcześniej modelu - tutaj również mrówki wybrały najwyższe i najsuchsze miejsce... Co więcej - całość co dwa dni dokładnie wietrzę pozostawiając ją po prostu otwartą i stojącą w naczyniu z wodą z podpartymi drzwiczkami na jakieś 3-4h - któregoś dnia musiałem nagle wyjść i formicarium zostało otwarte, po 7h wróciłem i zauważyłem, że królowa zdążyła w tym czasie znieść sporo jaj ("oki - widać jej dobrze" pomyślałem :> ) - zamknąłem form. i zająłem się innymi zwierzakami. Gdy po 48h zajrzałem do Dolichoderuska - stwierdziłem, iż jaj jest znacznie więcej ale w trakcie tamtego wietrzenia podłoże nadmiernie wyschło - uzupełniłem wodę w podłożu, zostawiłem zapas karmy (żółtko z miodem), przewietrzyłem i zamknąłem ustawiając całość w cieplejszym miejscu (26stC). Niestety - przy następnym wietrzeniu okazało się, że mrówencje nie tylko zjadły wszystkie larwy, ale również i spora część z nich zginęła - temperatura, woda, karma itp. wydawały się idealne... ponowiłem dłuższy okres wietrzenia - jaja pojawiły się ponownie, tym razem jednak nie domykałem klapki, a jedynie uzupełniłem wodę w podłożu i podałem karmę, po sprawdzeniu na drugi dzień wilgotności panującej w środku za pomocą elektronicznego higrometru (65% wilg. powietrza), zaobserwowałem, że mrówki dużo piją ale poza tym stronią od mocno wilgotnych miejsc pomimo, iż utopienie się im tam nie grozi - jaj przybyło.

W chwili obecnej w obu koloniach jest już po jakieś 40-50 larw a królowe ładnie kładą stale nowe jaja, upadków następnych robotnic już nie obserwuję a karma stale jest wyjadana. Wnioskuję z tego, że co prawda gatunek ten ze względu na wysokie temperatury w jakich przebywa w martwych, nagrzanych słońcem konarach - potrzebuje dużo pić (najprawdopodobniej rosę osadzającą się z rańca), jednak nie nawilża komór gniazda w sposób zaobserwowany przeze mnie u np. Camponothus herculeanus - wychodzi mi więc na to, iż przy ich chowie parametry wilgotnościowe nie powinny być AŻ tak "wyśrubowane" jak można by sądzić z opisu na TheAnts ;)

btw... - Leptothorax jest już zdecydowanie bardziej wilgociolubny – założył gniazdo w mini doniczce wypełnionej bardzo wilgotnym mchem ;) Nie wchodzi sobie z Dolichoderusem w drogę. ;)

Cóż... byłem zmuszony w końcu do umożliwienia Dolichoderuskowi przeprowadzki – ponieważ nie miałem na to zbyt dużo czasu a niestety prototyp formicarium dla mrówek żyjących w pniach i konarach, który wykonałem wcześniej dla drugiego Dolichoderusa, jest wyjątkowo pracochłonny – wykombinowałem jego uproszczoną i tanią wersję – formicarium “I”

Dolichoderus sam przeniósł się tam, przechodząc po otwartych drzwiczkach pierwotnego lokum, a Leptothorax został już przeze mnie przeniesiony “na siłę” za pomocą podgrzania mrowiska (a co za tym idzie, zrobiło mu się “niewygodnie” i był zmuszony zmienić miejsce zamieszkania) do pomniejszonej wersji formicarium “I”, które wykonałem dla jego dotychczasowego sąsiada ;>


Piotr Frąszczak

Arrow

inne
Drukuj lub eksportuj