Lasius fuliginosus (Curtus)

Z Formicopedia

Porozmawiaj z autorem na forum o mrówkach

Lasius fuliginosus - Hurtnica kartonowa

Lasius (Dendrolasius) fuliginosus (Hurtnica kartonowa)

Cóż można powiedzieć o tym gatunku?

Mrówki średniej wielkości, 4,5 - 6mm, ubarwienie czarne, błyszczące, głowa i odwłok kuliste, całe ciało sprawia dzięki temu wrażenie masywnego, porusza się spokojnie, najczęściej w wyjątkowo wyraźnych szeregach, wzdłuż śladu zapachowego, ciągnącego od gniazda do źródła pokarmu. Kolonia odżywia się spadzią, jednak ze względu na duże zapotrzebowanie larw na białko, również aktywnie poluje na wszelkie bezkręgowce. Wyjątkowo dobrze zorganizowane plemię o wybitnie dużych zdolnościach zniszczenia każdej znaczącej konkurencji w świecie mrówek.

Sposób gniazdowania i tryb życia kartonówki są tematem wielu naukowych opracowań. W skrócie wygląda to tak :

Młoda królowa, zaraz po opadnięciu na ziemię (po locie godowym) i odrzuceniu skrzydełek, zaczyna intensywnie poszukiwać gniazda podziemnych mrówek z gatunku Lasius (Chthonolasius) umbratus (ew. pokrewnego). Znalazłszy, stara się wniknąć do wnętrza takiej kolonii i w większości przypadków udaje jej się to przynajmniej częściowo - niestety, kolonia L. umbratus mająca czerwiącą własną królową, raczej zawsze takiego intruza zabije, gdy natomiast kolona jest z jakiegoś powodu osierocona, czy królowa chora - rajd taki ma spore szanse na pełny sukces. Zdażyło mi się również widzieć jak młode króloew L. fuliginosus, próbują w taki sposób wniknąć do gniazda własnego gatunku, biorąc pod uwagę, że gatunek uznawany jest za monoginiczny, wychodziłoby na to, iż pęd młodych matek jest samobójczy a na dodatek bezcelowy również dla gatunku. Królowe takie, giną ale nie są zjadane a po prostu wyrzucane z gniazda, tak więc nie można tu nawet mówić o "powrocie wydatkowanej na rójkę energii" w postaci protein... Osobiście jestem jednak zdania, że możliwym jest adopcja młodej królowej w gnieździe własnego gatunku (neguję po prostu "bezsensowność" prób wnikania do własnego gniazda), jednak to przekonanie wymaga jeszcze wielu obserwacji aby można było je zanegować, bądź potwierdzić.

Tak więc królowa po udanym wniknięciu, usadawia się w bocznym tunelu gniazda L. umbratus i stara przyciągnąć zainteresowanie przechodzących obok robotnic, poprzez głaskanie czółkami zachęcić je do oddania części pokarmu zmagazynowanego w "wolu". Początkowo, może się zdarzyć, że do jednego gniazda wniknie kilka królowych, jednak po pewnym czasie pierwotnie zaakceptowane i dobrze karmione intruzki zaczynają wydzielać mocne feromony, dochodzi pomiędzy nimi do wojny chemicznej na zapachy - zwyciężczyni zostaje - reszta ginie pod żuwaczkami robotnic. Zdarza się również, że giną wszystkie... jednak kartonówka ma odmienny sposób rojenia, niż większość znanych mi mrówek - nie następuje pojedyncza masowa rójka - co kilka, kilkanaście dni z gniazda przy sprzyjających warunkach chodzi na gody, jedynie część młodych, skrzydlatych matek - trwać to może przez cały prawie sezon intensywnej wegetacji, od maja do końca września. Tak więc szanse na udane zasiedlenie choćby jednej królowej w sezonie są spore. Gdy królowa jest już w pełni zaakceptowana, karmiona i czerwiąca, zaczyna się drugi etap - pojawiają się pierwsze robotnice hurtnicy kartonowej, które w początkowym okresie towarzyszą robotnicom L. umbratus w wyprawach podziemnych do mszyc korzeniowych a następnie w miarę rozrostu liczebności kolonii, zaczynają poszukiwać pokarmu i ponad powierzchnią gruntu (dochodzi do tego dosyć szybko - królowa L. fuliginosus jest niezwykle plenna). Z czasem mieszana kolonia nie jest już w stanie wyżywić potężnej ilości larw jedynie dzięki bezkręgowcom podziemnym - zaczynają się intensywne poszukiwania pokarmu na drzewach, spijana jest spadź mszyc, czerwców, zaczyna się polowanie na pająki, chrząszcze, inne bezkręgowce. W wyprawach takich można zaobserwować dwugatunkowe szeregi robotnic.

Lasius umbratus buduje prymitywne kartonowe gniazda podziemne, często w korzeniach drzew i krzewów. W miarę przybywania robotnic kartonówki, gniazda stają się coraz mniej funkcjonalne. Mrówki zaczynają poszukiwać drzewa z szczelinami w pniu, gdzie budują już bardzo zaawansowane gniazdo z masy kartonowej, dzielone symetrycznymi komorami o ściśle określonym i stałym kształcie. Zdarzyło mi się widzieć takie gniazda w ginących drzewach, sięgające nawet na 2m wzwyż pnia i osiągające w nim średnicę ponad 30cm.

Po pewnym czasie robotnice L. umbratus wymierają ze starości i kolonia rozwija się już autonomicznie. Po bliżej nieokreślonym (brak precyzyjnych danych) czasie dojrzewa i wydaje na świat następne pokolenie skrzydlatych form płciowych.

Zastanawiającym dla mnie jest jedno - rójki są bardzo nieliczne (w porównaniu oczywiście np. do L. niger) a królowe lekkie i delikatne, nie sądzę aby dochodziło w tym wypadku do typowego grupowania się królowych i samców w latające "chmurki" - zaobserwowałem, że co prawda samce odlatują z gniazda ewidentnie, jednak królowe wspinają się po pniu na wysokie konary i nie zauważyłem by odrywały się od niego masowo, tak jak to czynią samce. Nasuwa się przypuszczenie, że być może dochodzi do rójki właśnie NA konarach z przylatującymi na nie samcami innej kolonii a dopiero PO kopulacji królowe (słabo "lotne") dzięki skrzydełkom starają się rozprzestrzenić po jak największym terenie. Wiele z nich (zapłodnionych) opada tuż koło pnia z kolonią macierzystą i często nie próbuje odchodzić a właśnie wniknąć do dotychczasowego "domku", w czym robotnice starają się im przeszkodzić i wyganiają często zabijając. Widziałem również zbiegające a nie opadające w powietrzu królowe, które dopiero po osiągnięciu powierzchni ziemi, obłamywały sobie skrzydełka. Dodatkowo, pod drzewami z kolonią rojącą się, obserwuję masę martwych samców, co również wskazywałoby na odbywanie godów właśnie na konarach ewentualnie w powietrzu ale w bezpośredniej bliskości pnia, pomiędzy konarami. Wynikałoby z tego, że gatunek ten przynajmniej w pewnych okolicznościach nie jest zobligowany do lotów godowych i może kopulować także na powierzchni kory. Oczywiście są to jak na razie luźne spekulacje - z czasem mam nadzieję na ich weryfikację.

Jak dotąd gatunek ten sprawia spore trudności w chowie sztucznym, dotychczasowe eksperymenty nie przynoszą zadowalających wyników. W tym momencie trwają następne. Obserwacja laboratoryjna powinna w razie sukcesu w uzyskiwaniu kolonii metodą sztuczną, pozwolić na wyjaśnienie wielu zagadek wiążących się z tą prześliczną mrówką. Na razie eksperymentalny model szklanego pnia stworzony do obserwacji tego gatunku, sprawdza się, jednak aby mieć pewność co do jego funkcjonalności, potrzeba jeszcze sporo czasu.

Curtus

inne
Drukuj lub eksportuj